Monday, 31 October 2016
Going south.......
Friday, 2 October 2015
Mamo. Tato. Przepraszam................. (Moze tato troche bardziej)
Tak byl spakowany. Czyz nie ladne dwa klasyki ?
Scott :)
Shoei............
Givi :D
Spidi.........
A w miedzy czasie motocykl "sie naprawia". Praktycznie kazdy wieczor spedzam w garazu dlubiac i starajac sie doprowadzic do uzywalnosci :)
Lubie takie wieczory przy piwku, zapachu benzyny, smar na rekach(ktorego nie mozna domyc przez nastepny tydzien.......) i czasem towarzystwo nawet do pomocy sie znalazlo :)
Troche ubogo wyglada, ale jest potencjal :)
Po spawaniu bloku, nastapil dlugo wyczekiwany wieczor. Aku naladowane, swiezy olej wlany...... 3 krotki proby i BBBBUUUUUUUMMMMMMMMMM !!!!!!
Sie znaczy, silnik nie wybuchl, tylko pusty wydech dal oznake zycia :)
Jest glosno, cala wies staje na nogi jak tylko budzi sie do zycia motocykl :)
W Polsce jest krowa(Walec), jest wariat(VFR). W Azji byl wozik(150cc).
Teraz padlo na Cafe Racer. Nie z wyboru. Czysty przypadek, ale radosc wcale nie mniejsza :D
Winter, winter.......
Happy :)
Safety first..... Look after :)
Hello Bluebird day :)
Ulalalallalallalalla
Cheers Bro !!!
Friday, 4 September 2015
An ordinary month................
Then was Wellington, capital city. Windy as ........., but I had really good time hosted by friend of a friend of a friend :P
I even gave a hug to an old native tree :) 600 years old :D
First swim in the ocean. In the winter time.......... PRETTY COLD!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Actually it was damn cold !!!!!!
After short time in Wellington I took ferry and started "roadtrippin' " on South Island.
Every single person by far was telling that North Island is nothing compare to South. Expectation pretty high though.
It has started pretty well with was some stunning roads in Milford Sounds. I've tried few roads around the world, but I must admit that landscapes here are just epic.....
Near Kaikoura I found little spot with waterfall and baby seals playing around. I could actually touch them and play a bit. That is not happening daily......
I've seen some sunsets literally out of my window :) First nights sleeping in my van as well turned out to be awesome. Every breakfast in different spot, every dinner in different place but at the same time at home ;)
Yes, hard to say and imagine it but I call a van my home already :) What's more, I like it :)
As I arrive here in the time where most of the people leave it must be a certain reason for it. It is. Winter. Couple of years brake from winter sports in a way which I used to have them, so time to change it. Priority hang around mountains and snow :D
First mountain town, Methven with Mt. Hutt. I tried to stay around and catch some job. Didn't work in the way I wanted, but nice people around and good contacts for future. Although standards are totally different from Europe, which I will hopefully explain in future....
Another "camping" spot on South Island. This time of the year offers plenty of privacy and not many people around :)
But sometimes you meet people, so it is nice to ask them for a picture :)
Hello. Slawek, the little traveler in New Zealand :)
Situations changes really fast and only after one week on South Island I got a job opportunity back on North Island. So, without hesitating for long time I drove all the way back, paid the ferry again and changed basically all plan.
Opportunity arose in Ohakune under Mt Ruapehu. Didn't consider it seriously before, but life can surprise :)
So, again in Wellington after ferry with Laura again. Another good time. I visited Te Papa Museum, feed native birds in Zelandia, went for a concert and much more......
Hello Birds !!
There was another colony of seals. This time big ones, so not much playing around with them :P
If you think that your bed is uncomfortable, try "seal" way :)
Here is Wellington from one of the hills. Isn't that a nice view?
So, Ohakune. The place where I am going to spend next couple of weeks.
I am at the moment Ski Technician at ski shop in the town. New experience and looking at skiing from different perspective. Looking forward and actually pretty excited with skiing in New Zealand :D
It started very, very active. With "Kiwi" experience full noise.
I even got to pretend a deer :D
And after butcher it :D
There was also a paintball game where I received a head shot, but I still feel that my team won the game :D
Is it a first step before coming back to "big city life" or is it first step towards nature and stepping back from civilization? Will see, but definietly it is a good life lesson.
As the locals says: " If you can ski Ruapehu, you can ski anywhere in the world" :)
An ordinary month. Make it worth !!
Wednesday, 17 June 2015
Kia Ora ! - czyli Witaj po tutejszemu
Kia Ora Nowa Zelandia. Czas cos tutaj napisac, bo troche czasu minelo od mojego ostatniego posta.
Pewnie wiele rzeczy sie zdarzylo dotychczas, choc dla mnie to zupelnie inaczej wyglada.
Wiec najpierw Auckland. Najwieksze miasto i prawie polowa calej populacji tutaj mieszka. No sa wiezowce, wiele sie dopiero buduje. Blokow niewiele, za to cala masa domow. Tutaj sie wynajmuje dom na spolke, a nie mieszkanie tak jak w EU. Sa gorki wszedzie, wygasle wulkany, i duzo duzo zieleni. Starych budynkow niewiele, bo co tu moze byc stare w koncu. Transport miejski kicha. Taxi drogie, wiec kazdy ma swoj samochod i nim sie porusza. Odleglosci w samym Auckland sa duze, wiec jest to wrecz koniecznosc.
Mam to szczescie, ze znam kogos lokalnego wiec zostalem odebrany z lotniska, a wieczorem i zreszta przez caly weekend celebrowalismy przybycie tutaj oraz urodziny dobroczyncy :)
Z Kiwi sie ciezko celebruje. W ogole nie chca slyszec, ze czlowiek zmeczony, ze dlugi lot, ze godziny jakies inne tutaj maja i w sumie to teraz jest srodek nocy dla mnie i tak dalej mozna....... Nie bylo wyjscia, trzeba bylo celebrowac......... :D Tak mijaly weekendy gdy chlopaki mieli wolne, a w tygodniu ja mialem wiecej czasu dla siebie i zajmowanie sie swoimi sprawami organizacyjnymi.
Z nie planowanych rzeczy zobaczylem nowego Mad Maxa w kinie, zapomnialem jak sie znalazlem na kanapie po ostatnim wieczorze, zatanczylem taniec z Kiwi dziewczyna, choc tez do konca nie pamietam i wygralem zaklad ale zapomnialem o co :D
Z ciekawostek, robi sie tutaj wczesnie ciemno, wiec normalne jest chodzenie spac o 8 czy 9 wieczorem. Potem do 7 - 8 - 9 rano sie spi. Oj duzo sie tutaj spi......
Jest bardzo wilgotno, wiec chlodno. W domu powinno sie miec zainstalowany pochlaniacz wilgoci. A dodatkowo domy nie maja centralnego i zadnej izolacji(podobno nowe budownictwo ma, ale nie sprawdzone jeszcze przeze mnie), wiec jak dobrze wieje i jest chlodno, to czuc jak wiatr doslownie przewiewa przez dom....brrrr......zimno....(A GDZIE MOJ KOMINEK U AGI?!?!?!?!)
Wszyscy na ulicy sie sobie klaniaja(praktycznie) i milo zaczynaja krotka rozmowe, a jak sobie chcesz pogadac wiecej to po prostu kontynujesz rozmowe. Bardzo przyjazni ludzie i tacy jakby wyluzowani.
Predkosc max to 100 km/h na autostradzie, ale rowniez poza terenem zabudowanym. I wszyscy mniej wiecej sie tego trzymaja. Wiec nie wiem czy mozna to nazwac autostrada w sumie, no ale powiedzmy ze sa dwa pasy w kazdym kierunku. Ciezarowki tez jada 100km/h, wiec wszyscy maja po rowno :)
Juz w pierwszy dzien aplikowalem o IRD, czyli taki lokalny NIP zeby mozna bylo legalnie pracowac i zabralem sie organizowanie swojego zycia tutaj.
W sumie spedzilem 10 dni w Auckland, troszke zwiedzajac, troszke imprezujac weekendowo i poznajac kiwi zycie :)
Pozniej cos wiecej napisze :)
Pomnik na wygaslym wulkanie. Cos na pewno symbolizowal......










